Zaakceptuj swoje porażki

W zeszłym tygodniu postanowiłem sobie, że zacznę wstawać codziennie o tej samej porze – 7 rano, oraz że po przebudzeniu się nie będę wracał do łóżka. 

Przez pierwsze dwa dni udawało mi się to bez żadnego problemu. Dzwoni budzik, wyłączam alarm, wstaję z łóżka, wypijam szklankę wody, przechodzę do działania – po prostu scenariusz idealny. 

Ale później zaczęły się problemy. Trzeci dzień, dzwoni budzik, wyłączam, wypijam szklankę wody i… zaczynam myśleć. Mój mózg wykorzystuje moją każdą możliwą słabość i lęk, aby posłać mnie powrotem do łóżka. Co najgorsze – jest w tym naprawdę dobry. I w końcu przegrywam tę walkę, wracam do łóżka i budzę się jakieś 2 godziny później. Większość moich porannych planów trafił szlag. 

Kiedyś po takiej sytuacji potrafiłem być już wyłączony na całą resztę dnia. Miałem do siebie wyrzuty i trwałem w poczuciu winy o zmarnowany czas. Jest to jedno z najgorszych uczuć jakie znam w codziennym życiu. 

Teraz wiem, że jedyny czas jaki był wtedy zmarnowany to ten poświęcony na poczucie winy. Ponieważ jest to całkowicie normalne że nie zawsze wszystko pójdzie zgodnie z naszymi planami i nie zawsze będziemy w stanie mieć nad wszystkim kontrolę. Jesteśmy tylko i aż ludźmi, każdy z nas ma swoje mocne i słabe strony. 

Moją słabą stroną są te poranki. I gdy zdarzy mi się, że nie wstałem rano zgodnie z założeniami i nie zrobiłem tego co sobie zaplanowałem – akceptuję to. I idę dalej, aby reszta planów potoczyła się po mojej myśli. Następnie, znajduję w ciągu dnia czas na refleksję nad tym co mogłem wtedy zrobić lepiej. Zadaję sobie pytanie: jakie mogę wyciągnąć wnioski i co mogę zrobić inaczej, aby nie popełnić tych samych błędów drugi raz? A potem staram się podjąć kolejną próbę uwzględniając te wnioski. 

Czy uda mi się w pełni opanować tę sferę życia? Być może, mam taką nadzieję i wierzę, że mi się to uda. Czy nastawiam się na to, że kolejny raz będzie idealny? Postaram się aby tak było, ale biorę poprawkę że może tak nie być. Daję sobie przestrzeń na błędy i jestem otwarty na kolejne wnioski, bo finalnie to mi daje większą wartość i możliwość poznania samego siebie, niż idealny przebieg zdarzeń.